Tłusty czwartek i pączki. A co z dietą?

Nasza wspaniała tradycja i kłopot dla dbających o sylwetkę. Jak w tłusty czwartek nie popaść w skrajności jedzenia za dużo albo całkowitego unikania słodkości? W końcu ten dzień powinniśmy odpowiednio uczcić, więc nie popadajmy w kalorio-fobię.

Tłusty czwartek i pączki

Przede wszystkim co to za „święto”? Tłusty czwartek w kalendarzu chrześcijańskim to ostatni czwartek przed wielkim postem. Jest świętem ruchomym. W tym dniu „dozwolone” jest objadanie się.

Podobno dawniej objadano się pączkami nadziewanymi słoniną, boczkiem i mięsem, które zapijano wódką. Hardcore.

Współcześnie są to słodkości, takie jak faworki (chrusty), ale przede wszystkim pączki.

Tłusty czwartek = pączki | Fot. By Silar (Own work) [CC-BY-SA-3.0], via Wikimedia Commons

Tłusty czwartek = pączki | Fot. By Silar (Own work) [CC-BY-SA-3.0], via Wikimedia Commons

Pączek (ang. Donut) to pulchne ciasto drożdżowe z mąki pszennej, smażone na kolor ciemno-złoty w głębokim tłuszczu. Zwykle wypełnione nadzieniem i polukrowane lub posypane cukrem pudrem.

Tłuszcz i cukry proste, a my mamy się objadać takim fatalnym połączeniem? Cóż, ale kto potrafi się oprzeć? Dobrze że mamy tłusty czwartek.

Skład, kalorie, dieta …

Jedząc pączki dostarczamy organizmowi sporą dawkę cukru. Gwałtowny jego wzrost, a później szybki spadek, potęgują chęć dalszego jedzenia.

Co zrobić? Po pierwsze spożyć też produkt zawierający błonnik. Dzięki temu energia będzie uwalniana stopniowo. Takim źródłem może być pieczywo razowe. Może to być także błonnik w proszku. O błonniku pisałem w poprzednim artykule, który polecam przeczytać.

Błonnik jest pierwszym składnikiem, który pomoże nam odrobinę okiełznać te kalorie. A jest ich naprawdę sporo.

W pączku znajdziemy niewielkie ilości białka i błonnika, a za to dużo węglowodanów i tłuszczu, a co za tym idzie – kalorii.

W zależności od wielkości, sposobu obróbki i nadzienia, jeden pączek może zawierać od 250 do nawet przeszło 400 kcal. Za najbardziej tuczące uchodzą te z nadzieniem toffi lub budyniowym.

Odrobinę zdrowsza alternatywa pączków to takie, które nie są smażone na głębokim tłuszczu i polukrowane, tylko pieczone w piecu i posypane odrobiną cukru pudru. Kwestia tylko czy są one dostępne w okolicy. W mojej na szczęście są 🙂

Czasami skuszę się na taki posiłek oszukany (cheat meal) np.: shake białkowy z błonnikiem w proszku, pieczony pączek i kawa.

Błonnik i białko

Pomimo dodatkowych kalorii, dodanie białka jest bardzo dobrym pomysłem. Wpływa ono na metabolizm, razem z błonnikiem podnoszą wartość całego takiego „posiłku”.

Dodajmy jeszcze do tego kawę (sam preferuję czarną kawę bez dodatków), a popełnimy na sylwetce grzech lekki zamiast ciężkiego.

– Co z kaloriami, Sir?
– Spalić!
– Tak jest!

Myślę że człowiekowi dobrze zrobi pozwolenie sobie na małą rozpustę w tym dniu, bez zbytniego przejmowania się. Pierwszą ważną kwestię już omówiliśmy – błonnik i ewentualnie białko. Potrzeba jeszcze ruchu.

Kalorii było dużo, więc ruchu też by się przydało co nieco.

Jeżeli nie idziemy na siłownię, to spróbujmy chociaż porobić w domowym zaciszu pompki i przysiady. A potem wybierzmy się na dłuższy spacer lub nawet rower. „Paliwa” jest sporo, więc możemy ruszać podziwiać okolicę.

Ile? Na tyle, na ile czujemy się na siłach.

Co do siłowni, oczywiście warto iść. Choć przyznam, że do dziś dobrze pamiętam mój trening na siłowni w tłusty czwartek ubiegłego roku. A nie żałowałem sobie przez cały dzień. Nie było takich posiłków jak zwykle, były bazujące na pączkach, chrustach, chipsach i innych…

Trening był całkiem solidny, ale pamiętam to bardzo dziwne uczucie bycia najedzonym do pełna i głodnym jednocześnie. Może niektórzy wiedzą o czym mówię. Dlatego w tym roku nie będę aż tak przesadzał, ale uczczę tłusty czwartek smacznie i rozsądnie. A później – najdłuższy spacer w roku.

Podsumowanie

To tyle w temacie na dziś. Pamiętajmy o naszych przyjaciołach naszej sylwetki szczególnie w tym dniu, tj. błonnik, białko, kawa i ruch. Wszystko jest dla ludzi, więc już tylko pozdrawiam i życzę…

Smacznego!


Na co dzień związany z branżą IT – programista z wieloletnim doświadczeniem i początkujący bloger. A oprócz tego posiadam ogromne zamiłowanie do sportów siłowych i sylwetkowych oraz ogólnie zdrowego stylu życia. Nie jestem tylko teoretykiem – sam praktykuję od wielu lat. I staram się zachęcać innych 😉

Facebook Twitter LinkedIn Google+ Skype Xing