Ranking spalaczy tłuszczu i opinie o różnych reduktorach

Na bazie doświadczeń własnych oraz znajomych osób z którymi trenuję, sporządziliśmy mały ranking spalaczy tłuszczu – głównie tych z wyższej półki, mocniejszych i dla osób mających już doświadczenie z redukcją tłuszczu.

Ranking spalaczy tłuszczu

Na tym blogu pojawiały się już artykuły o podstawach redukcji sadła i o termogenikach.

Te podstawy są najważniejsze. Odchudzanie to dieta i trening a nie faszerowanie się pigułkami. Od podstaw trzeba zacząć. Osoba otyła może chudnąć systematycznie przez długi czas, bez spalaczy, gdy tylko zacznie więcej się ruszać i zmieniać nawyki żywieniowe na lepsze.

Właśnie od dobrych nawyków musiałem zacząć. Swego czasu mając już jakiś staż na siłowni, była siła i masa. Marzył mi się jednak pięknie wyrzeźbiony brzuch. A nie robiłem nawet aerobów… tylko brzuszki. Więc nie mając zielonego pojęcia bez sensu sięgać po spalacze. Zatem trzeba zacząć od podstaw.

Ja bez nich dostawałem szału. „Dlaczego to pier**lone sadło nie chce zejść mi z brzucha?!, „Ku*wa, żeby pieniędzy przybywało tak jak sadła” … i inne podobne stwierdzenia. A po co się stresować? Trzeba robić robotę jak należy i dopiąć wszystko od A do Z.

Z czasem przychodzi moment, że trzeba sobie pomóc. Osoby doświadczone już dobrze to znają, mają swoje sposoby, a także sprawdzone środki. Tak jak ja.

Oczywiście przygodę z reduktorami sadła należy zacząć od delikatniejszych spalaczy, a nie sięgać od razu po najdroższe środki dla zaawansowanych, wpływających na pracę tarczycy itd.

To na początkowym etapie zupełnie nieuzasadnione. To jak by jakiś SuchoKlates sięgał od razu po metanabol i kuł dupsko, a nie próbował jeszcze nawet kreatyny. Zdrowie jest najważniejsze a potencjału nie należy marnować. I tyle.

Opinie o reduktorach tłuszczu

Przejdźmy więc do rzeczy i porozmawiajmy o mocniejszych spalaczach, z jakimi mieliśmy do czynienia. Niektóre to prawdziwe kosy.

Zacznijmy delikatnie nasz mały ranking spalaczy tłuszczu.

Olimp Therm Line oraz Thermo Speed Extreme (TSE)

Opisuję je razem bo w moim odczuciu działają dość podobnie. Oba spalacze podnoszą temperaturę i pobudzają. To były pierwsze produkty tego typu, których próbowałem. Swego czasu termogeniki były czymś nowym na naszym rynku suplementów. Pamiętam ten przyjemny efekt wydzielającego się ciepła – uczucie jakby ciało stało się małym piecem 🙂 Przyjemne ciepło, oznaczające powolną śmierć znienawidzonego sadła 🙂

Ale dość tej historii, przejdźmy do oceny produktu.

Olimp Labs Therm Line II | Fot. http://www.sklep.sfd.pl

Olimp Labs Therm Line II | Fot. http://www.sklep.sfd.pl

Pobudzenie: 6/10 (chyba że zwiększymy dawkę)
Cena: 10/10
Jakość: 8.5/10
Moc spalania tłuszczu: 6/10

Therm Line II czy TSE to dobre produkty w dobrej cenie, w sam raz na początek przygody z termogenicznymi reduktorami tłuszczu.

Kolejne produkty są już naprawdę mocne, i nie polecam kombinować z dawką – nie przekraczać zalecanych dawek, stosować odstępy przynajmniej 6h między dawkami.

Universal Animal Cuts

Bardzo dobry i skuteczny spalacz. Skład bardzo bogaty i wysokiej jakości. Działa wręcz wszechstronnie i wspomaga nas w walce o rzeźbę.

Universal Animal Cuts | Fot. http://sklep.sfd.pl/

Universal Animal Cuts | Fot. http://sklep.sfd.pl/

Pobudzenie: 8.5/10
Cena: 7/10
Jakość: 10/10
Moc spalania tłuszczu: 9.5/10

Jest dość drogi, choć trafiają się promocje. Warto go spróbować.

I idziemy w stronę coraz mocniejszych środków. Mowa o spalaczach wypływających na pracę tarczycy. A to oznacza maksymalną moc spalania.

To środki zawierające takie składniki jak Yohimbina lub 3,5-Diiodothyronine (T2). T2 – naturalny metabolit tarczycy, znajdował się w składzie m.in. LipoRush od Burneika Sports.

Muszę przyznać że LipoRush to jeden z najskuteczniejszych reduktorów jakie stosowałem. Faktycznie, poziom skuteczności w redukcji sadła nieosiągalny w przypadku większości innych spalaczy. KOSA na maxa!

Niestety była też II strona medalu. Nie wiem jak teraz, skład LR być może został już zmieniony. Ja swego czasu miałem wersję z geranium / DMAA. To silny stymulant. W połączeniu z T2 jest po prostu masakra dla tłuszczu. Niestety także trzeba się było liczyć ze skutkiem obocznym.

Różnie to może działać, mnie mega mocno pobudzało, latałem, ale straszne wahania nastroju, w jednej chwili wszystko kolorowo, ale byłe pierdoła wystarczyła aby wpaść prawie że w szał. Wnerwiało mnie wszystko. Może to też wina rozdrażnienia, bycia głodnym po robicie. W każdym razie masakra i mam nadzieję że obecna wersja LR jest wolna od tego sutku, a wciąż tak rewelacyjnie topi sadło.

Ale przejdźmy do innych spalaczy wpływających na pracę tarczycy, a zatem bardzo skutecznych.

Kolejny w rankingu spalaczy tłuszczu jest …

Redline ultra hardcore

Bardzo interesujący reduktor od firmy VPX. Wziąłem na próbę i efekty naprawdę miło zaskoczyły. Prawdziwy hardcore.

Redline firmy VPX | Fot. http://www.sklep.sfd.pl

Redline firmy VPX | Fot. http://www.sklep.sfd.pl

Pobudzenie: 10/10
Cena: 7/10
Jakość: 9/10
Moc spalania tłuszczu: 10/10

Na mnie działał bardzo dobrze, choć w sieci można znaleźć rozbieżne informacje. Jedni są zachwyceni, inni narzekają że nic specjalnego. Trudno powiedzieć czy na pewne osoby nie działa, czy to raczej one nie działają. Siedzą z chipsami przez TV i narzekają że pigułki są słabe… Nie wiem – nie mam takich danych.

Po jakimś czasie musiałem zrobić przerwę, ponieważ zaczął mi apetyt odchodzić zbyt mocno. Wstręt do ryżu to już zły znak. Być może organizm nie ogarniał już tego trybu, być może wątroba miała za grubo. Cóż – wszystko trzeba robić z głową.

Osobiście w każdym razie polecam. Kosa z górnej półki.

FinaFlex PX Black

To kolejny spalacz tłuszczu z turbo. Trafił do mnie przez przypadek. Również wpływa na pracę tarczycy, więc efekty są mocne.

FinaFlex PX Black | Fot. www.bodypak.pl

FinaFlex PX Black | Fot. www.bodypak.pl

Pobudzenie: 9.5/10
Cena: 8/10
Jakość: 9/10
Moc spalania tłuszczu: 9.5/10

Generalnie kosa zbliżona do Redline.

Nasz ranking spalaczy tłuszczu nie może obyć się bez Czarnych Bomb.

Dorian Yeates Black Bombs – proszek

Czyli spalacz od Doriana – legendy BB. Wersja w proszku. Działa bardzo szybko po spożyciu. I działa jak należy.

DY Black Bombs - proszek | Fot. http://sklep.sfd.pl/

DY Black Bombs – proszek | Fot. http://sklep.sfd.pl/

Pobudzenie: 9.5/10
Cena: 8/10
Jakość: 9/10
Moc spalania tłuszczu: 10/10

KUP TERAZ: legendarne BLACK BOMBS!

Dorian Yeates Black Bombs – tabletki (hexatabs)

Czyli tabsy w fajnym kształcie sześciokąta. Opisuję je osobno, ponieważ w moim odczuciu działają ciut inaczej. Jedno i drugie bardzo mocno pobudza, przy czym proszek moim zdaniem delikatniej. Poza tym, proszku bierzemy jedną miarkę i koniec. Tabsy możemy brać 1 lub 2 sztuki w dawce. Ale uwaga: po jednym tabsie naprawdę mocno się lata, proszek przyjmuje się szybciej, tabletka trochę wolniej, ale jak się rozkręci to pobudzenie jest masakryczne. Więc trzeba pamiętać o serduchu.

DY Black Bombs | Fot. http://sklep.sfd.pl/

DY Black Bombs | Fot. http://sklep.sfd.pl/

Pobudzenie: 10/10
Cena: 8/10
Jakość: 9/10
Moc spalania tłuszczu: 9.5/10

Konkretny spalacz! I gdybym miał wybierać między proszkiem a hexatabs, to jednak wybrał bym tabletki.

Ciemna strona (maksymalnej) mocy

Clenbuterol (clen) oraz Salbutamol (sally)

Oczywiście odradzam. Zresztą dzisiejszy poziom supli pozwala wręcz obyć się bez takich środków. Choć nie mówię że dostępne powszechnie suple przebijają je – to po prostu już inna bajka.

Mimo wszystko uczciwie jest napisać o tym, jako że miałem do czynienia z takimi środkami. Ktoś powie: jak to, brałeś już chyba wszystko.

No nie wszystko i nie w tym rzecz. Podstawą jest dieta i trening – styl życia i przykładanie się do tego, co robimy. Natomiast ja przez lata robiąc cykle redukcyjne, wspomagałem się różnymi rzeczami, podobnie jak i moi znajomi, którzy dzielą się opiniami.

W moim przypadku chodzi o to, że dawniej miałem problem z brzuchem. Sześciopak żadnymi sposobami nie chciał się pojawić. Oczywiście genezą problemu był sposób odżywiania. No i wieloletni „permabulk” czyli najpierw masa, potem masa.

Z czasem zacząłem robić postępy, ale i dobry cykl redukcyjny trzeba było zapiąć na ostatni guzik. To dlatego że zależy mi na możliwie niskim poziomie tłuszczu BF. Można powiedzieć że zaczynam redukcję tam, gdzie wielu kończy. Stąd też sporawe doświadczenie ze spalaczami tłuszczu.

Co do clenu / sallego, to można powiedzieć wprost:

skutki uboczne: trochę masakra, trzeba przywyknąć że możemy czuć się dziwnie, o drżeniu rąk nie wspominając

działanie i skuteczność: rewelacyjne!

Wspomniane drżenie rąk, irytujące, ale przypomina że nawet siedząc i pijąc herbatę (i próbując jej nie rozlać) spala się nam odrobina znienawidzonego ścierwa, psującego naszą sylwetkę 🙂

Clen (lub sally) był zwykle często stosowany po zejściu z cykli SAA, jako środek anty kataboliczny oraz reduktor tłuszczu.

Idąc dalej.

T3 (hormon tarczycy)

Nie brałem i brał nie będę. Już nie dla mnie taka zabawa. Ponieważ nie stosowałem, ani nikt znajomy, nie napiszę na ten temat nic więcej.

ECA

Stack ECA, czyli Efedryna + Kofeina + Aspiryna. Prawdziwy Old School. Stosowałem raz, skuteczność ogromna, ale nie będę wracał więcej do takich zabawek.

Generalnie odradzam. Do tego trzeba się przygotować. Dieta i suple, w tym tony anty-katabolików. Do tego uzupełniać witaminy i minerały, które lecą z nas wtedy hurtowo.

Niestety dieta przy czymś takim ma już inne wymagania. Ja stosując ładnych parę lat temu ECA, zredukowałem tłuszcz do zera totalnego. Nawet ten oporny, którego nie szło niczym ruszyć. Wiadomo – dół brzucha. Ilu z nas się z tym męczyło …

Efekt spalania był rewelacyjny, nawet aż nadto. Nie miałem możliwości odżywiać się odpowiednio, ani suplementować, więc nieźle wypłukałem organizm i straciłem względnie dużo masy mięśniowej 🙁

Plus to pobudzenie na najwyższym poziomie, co wtedy (początek studiów) było bardzo przydatne.

Na szczęście dość szybko odrobiłem straty, zacząłem lepiej się odżywiać i generalnie miałem o wiele lepszą sylwetkę. A przy niskim BF i dobrej rzeźbie, o wiele lepiej, skuteczniej i przyjemniej można budować czystą masę mięśniową. Wszystko widać gołym okiem.

Duże dawki ECA przypominają efekt po amfetaminie (której o dziwo sam nigdy nie próbowałem). Pobudzenie i efekt spalania ekstremalnie wysokie. W końcu wywala nam adrenalinę na mega wysoki poziom.

Na tym zalety się kończą, dlatego polecam inne opcje!

Mimo wszystko każdy ma swój rozum.

Podsumowanie

W artykule przedstawiliśmy opinie o różnych spalaczach tłuszczu, tych mocnych i najmocniejszych, dostępnych legalnie. Mamy nadzieję że ten opis pomoże niezdecydowanym w podjęciu wyboru po jaki produkt sięgnąć. W końcu są to środki mocne i skuteczne, ale mają swoją cenę.

Pozdro


Ciemna strona mocy – wpisy gościnne

  • Pingback: Ketony malinowe - bezpieczne odchudzanie - life-in-the-gym.pl()

  • Olek

    Jest nieco takich rankingów spalaczy w internecie, kazdy niestety mówi co innego.
    http://forum-sportowe.pl/topic/4-najlepsze-spalacze-t%C5%82uszczu-ranking/

  • Dawid

    Dokładnie, dużo rankingów jest, a ten widzę, że nie był dawno aktualizowany. Na sam początek przygody z takimi rzeczami polecam suplement Green Cofee Complex ( Scitec ) lub każda inna zielona herbata w kapsułkach. Pozwala zredukować apetyt, chęć na podjadanie i zwiększa szybkość metabolizmu. A dopiero po jakimś czasie zalecam wejść na coś mocniejszego itp. Dieta jednak była, jest i będzie zawsze podstawą.