Produkty light a odchudzanie

Lajcik? Dziś spojrzymy nieco bliżej na produkty light, jako że to magiczne słówko jeszcze nie musi znaczyć, że produkt jest pozbawiony wad.

Produkty light

To jest fajne, zdrowe i nie tuczące, bo jest light! Nie koniecznie, ponieważ możemy się natykać na małe pułapki. Dlatego nie zapatrujmy się ślepo w napis light. Dobrym przykładem mogą być niektóre jogurty czy serki light. Widzimy że mają mało tłuszczu (a nawet 0% tłuszczu), ale czy widzimy czym są owe produkty słodzone? Masa cukru, paskudny syrop glukozowo-fruktozowy i inne cuda? Szybko można się naciąć…

Inny przykład to płatki śniadaniowe typu fitness mogą polegać na tym, że producent obniża… porcję zalecaną do dziennego spożycia. Porównajmy także np. majonez klasyczny i light.

Produkt light powinien być znacznie mniej kaloryczny (przy tej samej ilości / gramaturze), aniżeli jego klasyczny odpowiednik.

Wiele produktów faktycznie można nazwać light, po prostu bądźmy czujni.

Inna kwestia to smak. Produkt odchudzony jest kosztem czegoś, więc może to wpływać na jego konsystencję i smak. Dobry przykład to ser light (nie podaję producenta). Bardzo lubię ser żółty, jednak jem go bardzo rzadko z wiadomych względów. Czasem pozwolę sobie na ser light, który faktycznie ma znacząco mniej tłuszczu niż zwykły ser. Jednak już jego konsystencja i smak są nieco inne. Wciąż dobre, ale inne – choć dla mnie jest to akceptowalna różnica (z zakazanej miłości do sera?) 🙂

Fot. http://www.mitzivines.com

Fot. http://www.mitzivines.com

Ano, chipsów light nie jadłam, ale chętnie spróbuję mając okazję 🙂

Light-mit?

„Produkty light nie tuczą”

Wiele osób uważa, że jeżeli coś jest oznaczone jako produkt light, to można jeść tego dużo, bez obaw.

Czasem light = dużo cukru, czasem niezbyt zdrowe składniki (inne składniki kosztem „odchudzenia” produktu), czasem produkt wcale nie jest znacząco lżejszy od wersji nie-light. Spójrzmy na etykiety i porównajmy produkt light oraz „standardowy”.

Napis light zwraca naszą uwagę, i jeśli po sprawdzeniu etykiety faktycznie można uznać produkt za dietetyczny, to znakomicie.

Niestety oznaczenie light bywa nadużywane – producenci korzystają z naiwności klientów. Czasem produkt nie ma w ogóle nic wspólnego z dietetycznym. Nie dajmy sobie wmówić, że napis light na opakowaniu automatycznie czyni produkt zdrowym i dietetycznym. Czytajmy skład, porównujmy kaloryczność, zamiast wpatrywać się w hasła reklamowe.

Zero tłuszczu

Kolejny mit, że tłuste jest złe. A co z łososiem, orzechami, oliwą? Musimy rozumieć jakich tłuszczów unikać, a jakie są niezbędne (NNKT) dla naszego organizmu. Całkowite wyeliminowanie tłuszczu z jadłospisu będzie miało przykre skutki.

Nie unikajmy dobrych tłuszczów, jak olej lniany czy masło orzechowe dla sportowców.

Słodziki i inne dziki – słodycz bez cukru?

My – osoby ćwiczące, dbające o sylwetkę, unikamy cukru (i bardzo słusznie) na rzecz słodzików. Sięgamy po jedzenie i napojów słodzone substancjami chemicznymi znacznie słodszymi od cukru, czyli właśnie słodzikami. Nie zawierają one jednak węglowodanów i kalorii. Jednak szukając informacji o słodzikach zostaniemy zalani rozważaniami na temat ich szkodliwości, które niestety nie są pozbawione podstaw. Wszechobecny aspartam ma i zwolenników i wrogów. Nie wchodźmy może jednak w tą walkę pomiędzy faktami naukowymi i zdrowiem, a biznesem. Tutaj wszystko okazuje się zarówno trujące jak i wspaniałe, zależnie z którego punktu widzenia spojrzymy, i do jakich publikacji się odniesiemy.

Pani Stevia?

Coraz popularniejsza z kolei staje się stewia – naturalny słodzik, uchodzący za bezpieczny i zdrowy. Znamy ją z przepisów dietetycznych, czy też jako słodzik odżywek. Ja cenię sobie stewię, choć ciekawe kiedy pojawi się fala hejtu i na tę substancję? Póki co – nie unikam ani stewii i produktów nią słodzonych, ani też napojów słodzonych aspartamem. W końcu jak nie cukier to co? Jak żyć… 🙂 Wybieramy mniejsze zło?

Natomiast więcej o samej stewii znajdziemy tutaj:

http://stewia.info.pl

Produkty light ekstremalne, czyli zero kalorii

Coraz popularniejsze stają się produkty typu 0 kalorii (np. firmy Walden Farms). Osoby zmagające się z restrykcyjną dietą szczególnie je doceniły. W końcu można sobie pozwolić na coś pysznego, nie dbając przy tym o kalorie, ponieważ ich tam nie ma! Produkty 0 kalorii znajdziemy w sklepach z suplementami. Są one popularne wśród ćwiczących, szczególnie spoty sylwetkowe. Więcej do poczytania tutaj:

http://life-in-the-gym.pl/zero-kalorii-walden-farms.html

Do poczytania także:

http://fitwithme.com/article/produkty-light-a-odchudzanie

Podsumowanie

Napis light nie jest lekiem na wszystko. Produkty tak oznaczone faktycznie mogą mieć mniej czegoś, jednak kosztem zawartości innych, często jeszcze gorszych substancji (np. szkodliwe tłuszcze trans). Nic nam po produkcie light, który jest wysoko-przetworzony, więc zawsze czytajmy etykiety etykiety (a nie tylko front z napisem light) i wybierajmy możliwie jak najmniej przetworzone produkty. Inaczej nici z naszego odchudzania produktem typu light.

A jeśli nie rozumiemy znaczenia niektórych informacji, cóż – mamy internet – czytajmy i poszerzajmy naszą widzę. W końcu jesteśmy tym co jemy – nie jedzmy byle czego.

Zdrówka!


Doradca w działach Fit i tematach kobiecych