Mars smażony w głębokim oleju. Don’t do that…

Mars głęboko smażony – brzmi dziwnie, a jednak ktoś kiedyś wpadł na pomysł serwowania takiego rarytasu.

Mars smażony w głębokim oleju – to chyba żart?!

A raczej hard-core. Nie jest to żart, jest to „przekąska” o której zaczęło się robić coraz głośniej. Ja po raz pierwszy widziałem to cudo w programie Galileo.

Był temat o batonach białkowych, a teraz o znacząco mniej zdrowym – smażonym marsie 🙂

Coś jednak musi być na rzeczy, ponieważ owy Mars smażony w głębokim oleju smakuje wielu ludziom. To że ich przy okazji nieźle tuczy to sprawa poboczna 🙂

Baton smażony w oleju?

Jak i niektóre inne osobliwości kulinarne, pomysł pochodzi ze Szkocji.

Ale co to za pomysł? Mars sam w sobie jest słodki, kaloryczny i ma dość wysokie IG. Po co mu jeszcze dokładać, aby stał się jednym z najbardziej kalorycznych przysmaków?

Dla smaku! Szkoci (jak i turyści) go uwielbiają i twierdzą, że można się od niego uzależnić. Wielu przyjezdnych ma na swojej liście miejsc do odwiedzenia właśnie bar Deep-fried Mars.

bar

Baton jest tam dostępny w rozmaitych panierkach. Może być dodatkowo polany czekoladą, posypany cukrem pudrem, itp.

Sam baton jest po prostu obtaczany w cieście z smażony w rozgrzanym oleju. Na koniec odsącza się nadmiar tłuszczu.

Ile kcal ma Mars smażony w głębokim oleju?

Niestety nawet aż około 1200 kcal! Bomba wagi ciężkiej, za pewno stoi na podium niezdrowych produktów. Tak ogromna dawka tłuszczu i węglowodanów prostych to nie tylko cios w naszą sylwetkę, ale i zdrowie. W tym nawet podniesione ryzyko zmniejszenia przypływu krwi do mózgu. A to już nie żarty.

Fot. Wikimedia Commons

Fot. Wikimedia Commons

Hmm… może i spróbuję kiedyś jednego, o ile będzie okazja 🙂

Mars smażony w głębokim oleju – podsumowanie

Jak widać nie tak trudno o pomysł… jak z niezbyt zdrowych rzeczy zrobić mega-niezdrowe. Cóż, zawsze to jakiś sposób na uatrakcyjnienie oferty; jest też oczywiście i większa sprzedaż.

Kto się skusi? 🙂


Doradca i tester supli 🙂