Dieta w pracy, szkole i w podróży

Wiadomo że nie ma z tym lekko. Sięganie po chipsy, batony i fast-food jest proste i szybkie, ale wtedy nasza dieta legnie w gruzach. Potrzebne nam sposoby radzenia sobie z tym…

Co jeść w szkole? Co jeść w pracy? Jak to zrobić, aby spożywać możliwie zdrowe posiłki w warunkach mocno utrudnionych, czyli przede wszystkim praca, szkoła, podróż? Raczej nie ma tam możliwości, aby gotować – trzeba więc być zapobiegliwym i cały posiłek przygotować odpowiednio wcześniej.

Dieta w pracy i szkole – czego potrzebujemy

Z pewnością dyscypliny, ale tę już mamy skoro trzymamy nasz zbilansowany jadłospis. Potrzebujemy po prostu trochę dobrej organizacji, aby się przygotować. Przydadzą się pojemniki na posiłki, bez problemu dostępne w marketach.

Jedni preferują rano, inni – wieczorem, aby zabrać się do przygotowywania posiłków. Ja ze względów czasowych mam już nawyk przygotowywania wieczorem, także w kolejnym dniu, jedząc tylko śniadanie w domu (zwykle owsianka z odżywką białkową) mam już posiłki do samego wieczora i nie muszę się martwić.

Lunchbox | Fot. twojlunchbox.pl

Lunchbox | Fot. twojlunchbox.pl

Są to posiłki dość klasyczne.

Jako nr 2 mam przygotowane: ryż, brokuł oraz piersi kurczaka gotowane na parze – wystudzone wieczorem, lądują w lodówce. Gdy wyjmę je rano akurat zagrzeją się do czasu spożycia.

Jako posiłek nr 3 cóż – prosty shake białkowy (z odrobiną błonnika). Tutaj jednak o tyle dobrze, że pracuję we własnym, małym biurze, gdzie mam wszystko pod ręką (odżywka, błonnik, kubek-shaker do mieszania). Nie mam natomiast żadnych „gapiów”, więc pełny komfort. O ile mając w pracy wspólną kuchnię za pewne jakoś sobie poradzimy, z szkole i podróży już może być trudniej.

Pracuję sporo, potrzebuję także obiadu. U mnie jest to posiłek nr 4 – częściej spotykany w charakterze śniadania. Jest to omlet z płatków owsianych i białek jaj z dodatkami (np. orzechy). Z 1-2h przed spożyciem wyciągam posiłek z mini-lodówki, którą trzymam w biurze. To urządzenie niskobudżetowe, ale wystarcza (w pracy normalnie za pewne też możemy liczyć na dostępność lodówki). Omlet akurat się nieco nagrzeje i gotowe.

W lodóweczce trzymam także zdrowe masło orzechowe, które świetnie uzupełnia posiłki.

Dalej powrót do domu, a tam już jest prościej. Szybka kolacja – kurczak z ryżem, oczywiście przygotowane wcześniej.

Co jeszcze?

Coś jeszcze prostszego i bardziej elastycznego?

Kanapki! Ale nie byle jakie. Pieczywo pełnoziarniste, do tego chuda wędlina, a najlepiej pieczone mięso (i wiemy co jemy). W takiej kanapce jak znalazł będzie sałata i pomidor lub ogórek. Obok jakiś owoc lub sok. Kefir? Od czasu do czasu jak najbardziej. Świetna opcja gdy naprawdę mam tyko chwilę aby zjeść, choćby na stojąco.

Batony białkowe! Na przykład Trec Booster. Fakt że są droższe od zwykłych batoników, ale ich wartość odżywcza jest nieporównywalnie lepsza. Staram się mieć zapas kilku batonów na czarną godzinę. Czasami nie ma możliwości zjeść nic innego. Smak i wygoda to z pewnością największe plusy batonów białkowych. Więcej na ten temat tutaj:

http://life-in-the-gym.pl/batony-bialkowe.html

Orzechy! Czyli źródło zdrowych tłuszczów, białka roślinnego, witamin i minerałów. Porcja energii, dostępna pod ręką. Wystarczy nasypać trochę do małego pojemnika i w drogę.

Polecam szczególnie (no może nie najtańszy) miks orzechów (włoskie, nerkowce, laskowe) do kupienia w marketach jak Lidl czy Kaufland. Inną opcją są mieszanki studenckie – różne orzechy z dodatkiem rodzynek i/lub żurawiny. Szybka i wygodna alternatywa (lub uzupełnienie) posiłku.

Z kolei szukając źródła węglowodanów i błonnika warto pomyśleć o waflach ryżowych oraz pieczywie chrupkim (np. Sonko, Wasa). Wygodne do zabrania, szybie do schrupania.

Dania gotowe! Mam tu jednak na myśli lunchboxy, a nie cuda z niewiadomym składem.

Proste lunchboxy możemy znaleźć w marketach – są to sałatki, np. moja ulubiona – grecka. Warzywa, odrobina sera, oliwa lub jakiś dressing. Od czasu to czasu to niezły pomysł na posiłek.

Jednak osoby ciężko trenujące potrzebują czegoś więcej. I tutaj warto wspomnieć o firmach, które specjalizują sie w przygotowywaniu i dostawie dobrze zbilansowanych posiłków.

Są pewne mankamenty:

– nie ma takiej firmy w naszej okolicy

– cena

Poza tym menu nie zawsze trafi się w gusta smakowe, choć nie jest to może jakiś duży problem. Czasem możemy wybierać.

Co do lokalizacji, cóż nawet w moim małym mieście jest taka firma. I to dobry znak, że idziemy w takim kierunku. Co do ceny – cóż. Trzeba się z tym liczyć, jeśli nas stać – dlaczego nie. W końcu dostajemy dobry posiłek prosto pod drzwi, oszczędzamy więc nasz jakże cenny czas.

Zobacz także:

http://life-in-the-gym.pl/sniadanie-to-podstawa.html

Podsumowanie

Dieta w pracy czy gdziekolwiek indziej – to da się zrobić! Jest to jednak kwestia chęci i organizacji, a także – jak zresztą w każdym przypadku – kwestia finansów. Wszystko kosztuje, trzeba się z tym liczyć. Po prostu skonfrontujmy nasze możliwości czasowe i finansowe z potrzebami naszego jadłospisu. Z pewnością znajdziemy jakiś balans.

Mieć ze sobą swoje gotowe posiłki to duży komfort, o który warto się postarać. Kilka batonów białkowych i owoce (jabłko, banan) również dobrze jest mieć w zapasie.

I koniecznie zawsze butelka wody do picia i popicia. Dobrym pomysłem (szczególnie dla osób ćwiczących) jest także mieć pod ręką aminokwasy (całodzienne, BCAA czy np. Beef Aminos). Warto spożyć je jakiś czas (15-30min) przed posiłkiem.

Zatem do dzieła. Z przygotowaniem posiłków możemy uwinąć się poświęcając jedynie pół godziny w ciągu dnia. To mały koszt czasowy biorąc pod uwagę nasze zdrowie, sylwetkę i treningi.

Dziękuję.


Na co dzień związany z branżą IT – programista z wieloletnim doświadczeniem i początkujący bloger. A oprócz tego posiadam ogromne zamiłowanie do sportów siłowych i sylwetkowych oraz ogólnie zdrowego stylu życia. Nie jestem tylko teoretykiem – sam praktykuję od wielu lat. I staram się zachęcać innych 😉

Facebook Twitter LinkedIn Google+ Skype Xing